--> Za 2 dni rozpoczyna się Turniej Ras

Lycans - z tęsknoty do księżyca

Treść



Widelec z pełną gracją i lekkim brzdękiem wylądował pomiędzy rozstawionymi na stole palcami Hipola zamykając mu tym samym usta.

- Nie wtrącaj się kiedy rozmawiają dorośli - Kim rzuciła mu ostre spojrzenie spod przymrużonych oczu, a wszyscy siedzący przy stole zanieśli się gromkim śmiechem na widok miny biednego Hipcia. - A ciekawość... to jak powiadają pierwszy stopień do piekła... byłam już kiedyś w jego pobliżu i nie wydaje mi się, aby tych stopni było dużo więcej...

- Nie chwal się, nie chwal. Żaden z nas nie miał w życiu lekko, a ostatnio, kiedy czasy stały się bardziej niespokojne jest coraz gorzej. - Kasselert przejął inicjatywę - A skoro już o tym mowa - uważam, że trzeba powziąć jakieś konkretne decyzje w związku z tą wściekłą plagą, która nas nawiedziła. To, co przytrafiło się Goonowi jest doskonałym przykładem, że nie wolno nam pozostawić tego bez jakiejkolwiek reakcji. Ciało za ciało. Krew za krew. Inaczej koniec z naszym honorem i koniec z bezpieczeństwem nas samych i naszych bliskich.

Kiedy Kasselert skończył przy stole zapadła pełna napięcia cisza. Nie tylko przy stole. Cała sala jakby oczekiwał na jakieś ogromne wydarzenie wstrzymując oddech. W głowie Goona obudził się i zapał, i chęć zemsty, i strach, bo kolejne zdania wypowiadane przez Kasselerta przepełnione były emocjami i uczuciami skrajnie negatywnymi i okrutnymi. Kiedy mówił o nich, tak o wampirach, dzika nienawiść zapulsowała w żyłach Goona. Słowa o krwi, o zemście, honorze umocniły te silne odczucia nad którymi nie panował wcale. I jak zwykle w tak ważkiej chwili liczyć można było na wyczucie czasu Hipola:

- To co? - powiedział tonem jakby opowiadał najlepszy kawał na świecie - może wynajmiemy kilku dentystów i po sprawie? - Uśmiechnął się promiennie spoglądając na rozmówców i oczekując od nich kolejnej salwy śmiechu. Ale to co otrzymał chyba go nie zadowoliło. Choć wyrażenie „nie zadowoliło" nie jest raczej odpowiednie. To co otrzymał można rzec - nawet go przeraziło, bo nagle skulił się w sobie i zmalał tak, że prawie nie było go widać znad stołu.

- Ekhem, to może ja coś powiem - Goon odezwał się, odwracając tym samym paraliżujące spojrzenia od Hipola. - Dziękuję za uratowanie życia, zajęcie się mną i za ten przepyszny posiłek. Hipol może i nie jest najbłyskotliwszym rozmówcą, ale to dzięki niemu żyję. Jeśli dobrze zrozumiałem wszystko, co do tej pory zostało mi powiedziane to... i tak niewiele rozumiem.

Jesteś tu, bo łączy cię z nami silna więź. - Kasselert przejął znów inicjatywę. - Możesz to nazwać pokrewieństwem lub związkiem krwi, to nie ma znaczenia. Sprzymierzyliśmy się by walczyć z wampirami. Tu w tawernie spotkaliśmy się. Tu stworzyliśmy nasze zgromadzenie - nasz klan.

1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6

Menu główne

Informacja licencyjna; kontakt z twórcą; walidacja

Strona wygenerowana w 0.03 sekundy.