--> Za 2 dni rozpoczyna się Turniej Ras

Lycans - z tęsknoty do księżyca

Treść



- E, ekhem, czy można wiedzieć co ty tam robisz? - cichy, a jednak doniosły - echem niesiony głos ponuro zabrzmiał nad światem. Właściwie nad jego skrawkiem. Tym zapadniętym, w którego dole leżał ledwo żywy mężczyzna i pojękiwał od czasu do czasu. Na dźwięk głosu zamarł zupełnie, a właściciel wspomnianego, niejednoznacznie pomyślał, że życie nie szczędzi mu dziś niespodzianek. Jeśli, na dodatek, ma stać się ostateczną przyczyną śmierci jedynego w okolicy, jeszcze przed chwilą żyjącego człowieka, to będzie to chyba najbardziej paskudny dzień w jego krótkim, acz burzliwym życiu. Nie myśląc jednak więcej, Goon skoczył zgrabnie w dół, odbił się od jednego kamienia, potem od kolejnego i miękko wylądował pięć metrów niżej, pośrodku zarośniętej drogi, tuż obok umęczonego i powykrzywianego (w szczególności mam tu na myśli kończyny) człowieka.


Ogień płonął i dawał rozkoszne ciepło, płynące przez całe ciało, aż do jego wnętrza. To takie przyjemne - myśl w głowie Hipola delikatnie pobrzękiwała i szemrała, lekko wydostając się z podświadomości, po to tylko, by chwilę później do niej powrócić. Siedzący nieopodal Goon szykował się do snu, po raczej skromnej kolacji, składającej się z pieczonych robali i ptaka o łykowatym, twardym mięsie.. Ledwo dało się go przełknąć. Ale nie ma na co narzekać... przynajmniej nie musiał zjeść tego-tam, który mało co nie zszedł z tego świata, podczas ich niedawnego spotkania. Przez chwilę jeszcze Goon zastanawiał się, czyby nie obudzić „towarzysza", ale potem zrezygnowanym ruchem ręki machnął w jego stronę. Ułożył się wygodniej na posłaniu z liści, mchu i ptasich piór i zamknął oczy.


Przebudzenie nie było miłe. Mówiąc dokładniej było wręczy okropne i okrutne. Choć trzeba przyznać, że na czas. Goon w ostatniej chwili uskoczył przed opadającym, ciężkim toporem, wbijającym się w miejsce, w którym przed momentem leżała jego głowa. Ciało poruszało się błyskawicznie i samoistnie unikało ciosów, uciekało przed przeciwnikiem. Oczy zalśniły złowrogim blaskiem. Poczuł zapach krwi, jego własnej krwi. Przeciwnik poruszał się równie szybko i bezszelestnie. Cisza walki zwiększała jej grozę. Goon nie widział nawet kto go zaatakował. Ukradkowe spojrzenie w bok przyniosło strach i przerażenie. Wzbudziło chęć ucieczki, sparaliżowało ciało, a zmierzwione na całym ciele włosy falowały jakby naelektryzowane. Upiorna twarz, zakrzywione kły i niknący w oddali ból, po trosze przypominający przyjemne uczucie swobody...

1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6

Menu główne

Informacja licencyjna; kontakt z twórcą; walidacja

Strona wygenerowana w 0.01 sekundy.