--> Za 2 dni rozpoczyna się Turniej Ras

Lycans - z tęsknoty do księżyca

Treść



Goon wstał ostrożnie, oparł się rękoma o kamień i nasłuchiwał uważnie z zamyśloną miną. Cichy dźwięk nadlatujący z dość daleka powtórzył się raz jeszcze. Cichutkie, ledwo już słyszalne „eee" zanikało i milkło. Dochodziło z północnego zachodu, tam gdzie las zdawał się rzadszy i jakby trochę jaśniejszy. Goon podążył w tamtym kierunku, czasami jeszcze z trudem łapiąc równowagę. Myślał intensywnie. Podobne dźwięki z pewnością wydawali jego kamraci leżący na zapadających się, wyleniałych łożach, spici do nieprzytomności, lub ledwo żyjący po ostatniej tawernowej burdzie. Nie było się jednak nad czym zastanawiać. Trzeba iść i sprawdzić co za jęczydusza wydaje takie dźwięki i dlaczego. Może będzie nadawała się do zjedzenia. Lub w gorszym przypadku - jeśli będzie na tyle żywa, by bez zbytniego trudu zachować ją nadal przy życiu - może służyć jako kompan w podróży. Albo po prostu ktoś, do kogo mówienie spotyka się z odpowiedzią, no... chociaż z lekkim zrozumieniem samego aktu komunikacji. Goon nienawidził jednego - kiedy nie miał do kogo się odezwać. Nawet martwy szczur był do tego celu dobry, byle tylko słuchał. Niestety musiał być martwy - żywe zawsze czmychały, gdy tylko wyczuły chwilkę nieuwagi - a tak - jeśli nie był dobrym „słuchaczem" mógł stać się chociaż dobrym obiadem. Ale Goon nie myślał teraz o szczurze.


- Eee - połamane kości dawały o sobie dotkliwie znać - ojoj, eee... - bardzo dotkliwie...

Czego można się jednak spodziewać, kiedy spada się z pięciometrowej skały na błotnisto-kamienną nawierzchnię wiejskiego, podeszczowego traktu. W dodatku traktu nieużywanego - sądząc po dość wysokim zielsku - od wielu, wielu miesięcy. Może nawet lat. Czy jest więc sens w wydawaniu z siebie jakichkolwiek dźwięków, skoro szansa na to, że zostanie się usłyszanym jest tak znikoma, jak to, że do największego pechowca na świecie uśmiechnie się w końcu szczęście? I nie będzie to roześmiana, rumiana od zimnego wiatru twarz Jednej Z Prawdopodobnych Śmierci, krzyczącej - „Prima Aprilis!"? Zwłaszcza, że każdy wydawany dźwięk powoduje nieprzyjemny skurcz w okolicy mostka, a to z kolei sesje nieprzerwanego, naprzemiennego bólu, szczypania, łaskotania i ssania wewnątrz ciała oraz kolejną kanonadę niepowstrzymanych dźwięków.



- A powiedz mi, co oni robią? Bo to chyba dziwne zachowanie... - Jedna Z Bogiń z niesmakiem spoglądała na świat.

- Eh, gdybym ja wiedział co oni robią, to nie musiałbym tkwić tu przez ten cały czas i się im przypatrywać.

1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6

Menu główne

Informacja licencyjna; kontakt z twórcą; walidacja

Strona wygenerowana w 0.02 sekundy.