--> Za 2 dni rozpoczyna się Turniej Ras

Lycans - z tęsknoty do księżyca

Treść

Symbol triumfu wilkołaka nad wampirem

Witam Was, Szanowni Lycanie!
I Was, Drodzy Podróżnicy, którzy zawitaliście w te skromne progi Wielkiego Lasu Lycaiosa.

Wszystko, co tu zobaczycie i wszyscy, których spotkacie zapadną głęboko w Waszą pamięć i długo będą powracać we wspomnieniach. Nieobliczalne potwory wysnute z Waszej jaźni ujrzą światło dzienne, będą kłębić się w półmroku zmierzchu i przebłyskach słońca o brzasku. Uciekać i szukać cienia w kwiecie dnia. Odnajdywać spokój i ukojenie w pełnych wilgoci i ciemności pieczarach. Kryć się w zakamarkach jaskiń.

Strudzeni podróżą, zawitacie do uroczej Tawerny na skraju Lasu, nieopodal Polany Najstarszego. Tawerna, choć może nie najlepszej sławy dostarczy Wam wszystkiego, czego tylko zapragniecie. Z wyjątkiem spokoju... o to wyjątkowo trudno w tym miejscu. Gruby Sam – spolegliwy opiekun Tawerny zadba jednak o to, abyście w szybkim czasie mogli wrócić do dalszej wędrówki. Ale dam Wam radę: Nie wdawajcie się z nim w dyskusje... Nie od parady jego Tawerna nosi miano Mordowni. Liczcie się z tym, że przekraczając jej progi, możecie nie opuścić ich na własnych nogach, lub po prostu we własnych butach. Zdarzyć się również może, że strapiony, znużony wędrowiec, a więc ktoś taki jak Ty – Podróżniku, rozochocony krwistoczerwonym trunkiem rozlewanym za szynkiem do prawie czystych kufli, zapadnie przy swym stole w sen. Tego również radze się wystrzegać. Nigdy bowiem nie wiadomo kto, lub co kryje się pod kapturem przybysza zasiadającego obok i zdawać by się mogło, jeszcze przed chwilą popijającego wolno swój słodki trunek i zapatrzonego w odległy kąt pomieszczenia. Sen taki bowiem, może stać się przyczynkiem do hmm... nie tylko bójki, nie tylko awantury, ale i całej wojny. Może być katastrofalnym w skutkach wydarzeniem, kładącym cień na historie świata. Nie patrz drogi czytelniku, jakbyś dopiero co ujrzał świra w pełnej krasie wypuszczanego ze szpitala dla obłąkanych... Czy nie znasz opowieści o sławetnym Gorgrimie? Nie? Cóż, to było do przewidzenia... współczesne stworzenia nie tylko nie pamiętają, ale nawet nie znają tej historii. Posłuchaj zatem.

Ten las, do którego zawitałeś jest miejscem tak starym, że pamięta być może początki naszego świata. Nikt nie zna Najstarszego, choć chodzą pogłoski, jakoby w głębi boru, znajdowało się Wieczne Źródło, a u jego brzegu mieszkał On. Kim był? Najstarszym oczywiście. Ale nie, nie przystawaj czytelniku, nie zastanawiaj się nad tym. Najstarszy był i jest. To pewne. Chcesz dowodów? Niech pomyśle... Powiadają, że Sam ma wiele z nim wspólnego. Pamiętasz co poczułeś kiedy ujrzałeś go po raz pierwszy? Tak, tak to właśnie to uczucie... Twoje włosy na karku wcale nie zachowują się dziwnie na to wspomnienie... Raczej całkiem normalnie. Zapytasz co ma wspólnego Sam z Najstarszym? Nie wiem. Może go kiedyś spotkał. Może był jego uczniem. A może synem...? Lecz jeśli już uświadomiłeś sobie, że prawdę mówią Ci, opowiadający o Najstarszym to kontynuujmy to, co zaczęliśmy. W lesie, jak to w lesie - żyje wiele stworzeń. Jedne są bardziej, inne mniej dzikie. Lecz z powodu ich domniemanej rozumności zakazane jest pastwienie się nad nimi (w to wliczyć należy również ich zabijanie!). Teoretycznie więc nie wolno do Lasu wchodzić posiadając zarówno złe zamiary, jak i środki, czy narzędzia do ich urzeczywistnienia. Jednak głupotą było by wchodzić do niego bez żadnego oręża. Choć zaznaczyć muszę, że wnoszenie broni widocznej dla oka lub wyczuwalnej dla dłoni (gdyby ktoś Cię przeszukał - w celach zarobkowych na przykład) będzie samobójstwem.

C.D.N.

Menu główne

Informacja licencyjna; kontakt z twórcą; walidacja

Strona wygenerowana w 0.01 sekundy.